Cukrowy peeling firmy Bielenda kupiłam w jednej ze zwykłych drogerii (tzn nie była to żadna sieciówka) i używam go średnio co 2, 3 dni głównie na uda.
Moja opinia:
Opis, a rzeczywistość: Zgodnie z opisem peeling ma działanie antycellulitowe i ujędrniające czego przy regularnym i intensywnym stosowaniu jemu jak i większości peelingom nie można odmówić. Drobinki cukru ścierają martwy naskórek, a tuż po użyciu skóra jest widocznie jędrna i aksamitna. Co do aspektu wyszczuplania, nie widziałam żadnych rezultatów, ale i nie wierzę i nie oczekuję aby w tym temacie się coś zmieniło dzięki temu peelingowi;)
Zapach: słodkie pomarańcze, ładny, ale dość intensywny.
Ogólna opinia: Peeling przy intensywnym stosowaniu spełnia swoje zadanie, jednak wydaje mi się że typ tego peelingu tzn jego cukrowy skład powoduje, że takie peelingi są niewydajne. Jeżeli ktoś chce rozpocząć swoją przygodę z peelingami do ciała to jest to dobry wybór za niską cenę, ale także myślę że może być to też miła i słodka odmiana od innych tego typu produktów. Na pewno nie jest to produkt, który bym regularnie kupowała chcąc stosować dobry peeling. Według mnie lepsze do stosowania regularnego i bardziej wydajne są peelingi, gdy drobinki ścierające się nie rozpuszczają np. peeling z ziarenkami wanilii. Ale w przyszłości chętnie go zakupię, chcąc zrobić sobie przerwę od innych peelingów, bo cena jest naprawdę kusząca:)
Powyższa opinia jest tylko i wyłącznie moim zdaniem i opiera się o moje indywidualne odczucia i spostrzeżenia dotyczące danego produktu. Jeśli uważasz inaczej daj znać w komentarzach, a ja chętnie się z nimi zapoznam;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz