10 listopada 2013

Recenzja szamponu i odżywki Pantene pro-v Aqua Light


Przez długi czas stosowałam szampon i odżywkę z Timotei z serii intensywna odbudowa, których to produktów zrobiłam już recenzję (tutaj). Ten produkt bardzo poprawił jakość moich włosów, lecz po pewnym czasie chciałam spróbować czegoś nowego, co nie będzie obciążać zbyt bardzo moich włosów. Dodatkowo  tym samym czasie  bardzo zainteresowała mnie nowa formuła produktów do włosów z Pantene pro-v Aqua Light, który wg opisu producenta miał spełniać wszystkie moje oczekiwania, więc postanowiłam go przetestować.

Cena : szampon ok.16zł/400ml;   

odżywka ok. 13zł/200ml
Co myślę o tych produktach, a co obiecał producent?
 Wg producenta szampon pomaga wzmocnić cienkie i  delikatne włosy nie obciążając ich i przy tym chroniąc je  przed uszkodzeniami  spowodowanymi  stylizacją.  Po umyciu włosów szamponem włosy stają się szorstkie i twarde w dotyku, być może taki efekt ma namyśli producent mówiąc o wzmocnieniu jednak mi takie działanie niezbyt odpowiada. Włosy po umyciu wydają się bardzo ciężkie i wyglądają na oklapnięte. Co nie zmienia faktu, że szampon myje włosy i skórę głowy i sprawia, że włosy dłużej zachowują swoją świeżość  i się nie przetłuszczają zbyt szybko. Szampon przedłużył świeżość  moich włosów o około dzień. Jednak po zastosowaniu szamponu kilkukrotnie, skóra głowy zaczęła mnie dosyć intensywnie swędzieć i była zaczerwieniona, co też stało się główną przyczyną całkowitego odstawienia tych produktów.
Konsystencja: Konsystencja szamponu jest bardzo lekka, bardziej wodnista od innych szamponów, a jego kolor jest przezroczysty co świadczyć o tym że szampon nie zawiera niezbędnych substancji, które mogą obciążyć włosy. Z kolei odżywka ma standardową konsystencję, kolor biało-perłowy.
Zapach: Przyjemny, typowy dla szamponów od Pantene;)

Ogólna Opinia: Szampon sprawia, że włosy wolniej się przetłuszczają i to w zasadzie jedyny plus tego zestawu szampon + odżywka. Włosy w porównaniu z innymi szamponami tuż po umyciu są ciężkie, oklapnięte i wręcz szorstkie w dotyku jedynie odżywka łagodzi ich twardość, ale i tak nie są aksamitne. Szampon ma właściwości silnie wysuszające skórę głowy co wg mnie powoduje iż osoby z wrażliwą skórą głowy nie są wstanie stosować tego produktu dłuższy okres czasu. Przy stosowaniu szamponu regularnie już po krótkim okresie czasu można odczuć "ściąganie" skóry głowy i swędzenie w wyniku przesuszenia skóry. Śmiem twierdzić, że przy dłuższym stosowaniu szamponu można nabawić się łupieżu lub innych problemów związanych z przesuszeniem skóry głowy.
Butla szamponu ma, aż 400ml, a jego ujemne właściwość spostrzegłam po zużyciu 1/4 butelki. W związku z tym, aby nie marnować produktu postanowiłam go używać od czasu do czasu, aby trochę "osuszyć" moją skłonną do przetłuszczania się skórą głowy, a jednocześnie nie pozwolić skórze się przesuszyć stosując na co dzień nawilżający szampon + odzywkę z Timotei.
Uważam, że szampon Pantene Aqua Light może się jedynie sprawdzić u osób z problemami z łojotokiem, przetłuszczającymi się włosami. Wtedy stosowanie przez pewien okres czasu pozwoli odpocząć skórze od nadmiernego łojenia się włosów, ale i tak nie uważam aby był to szampon do stosowania na dłuższy okres czasu. Z pewnością odradzam go osobom mającym problem z łupieżem, suchą i wrażliwą skórą głowy.Po prostu przy stosowaniu tego produktu należy bardzo uważać, ale z perspektywy czasu zwyczajnie bym go Wam nie poleciła.
Mam nadzieję, że komuś przyda się moja opinia;)

30 października 2013

Moja codzienna pielęgnacja twarzy;)

Do mojej codziennej pielęgnacji twarzy używam głównie kosmetyków z serii Lirene dr Ireny Eris. Stosuję produkty przeznaczone do cery normalnej i mieszanej z właściwościami nawilżającymi o neutralnym ph dla skóry. Kosmetyki z tej serii mają bardzo delikatny i subtelny zapach. Wszystkie kosmetyki stosuję regularnie, dwa razy dziennie rano i wieczorem.

Z rana zawsze zaczynam pielęgnacje twarzy nie inaczej jak od umycia jej żelem nawilżającym Lirene 
Pielęgnacja oczyszczająca z wyciągiem z lipy i gliceryną. Na wilgotną skórę twarzy i szyi nanoszę żel delikatnie go wmasowując, a następnie zmywam ciepłą wodą. Żel skutecznie usuwa z twarzy makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, zapobiega uczuciu suchości i "ściągnięcia" skóry i przywraca komfort nawilżenia.  Wyciąg z lipy łagodzi podrażnienia i przywraca skórze zdrowy wygląd dodatkowo chroniąc skórę przed infekcjami. Po zastosowaniu produktu cera jest bardzo miękka i elastyczna oraz odświeżona, a także widocznie wygładzona. Konsystencja produktu jest typowo żelowa. Cena to około 12 zł/ 150 ml, a teraz w niektórych drogeriach w promocji można znaleźć 200ml za około 14 zł.

Po umyciu twarzy żelem stosuję Tonik nawilżający Lirene bezalkoholowy z wyciągiem z ogórka i aloesu. Oczyszczoną skórę twarzy  przecieram wacikiem nasączonym tonikiem. Ładnie się rozprowadza. Produkt wyraźnie nawilża, odświeża, delikatnie ściąga pory oraz rozjaśnia cerę. Wyciąg z aloesu przyśpiesza regenerację komórek naskórka. Pomaga ładnie wchłonąć się kremowi. Cena około 12 zł/200ml.
Na koniec stosuję Krem z tej samej serii, który ma za zadanie  aksamitnie, delikatnie nawilżyć skórę jednocześnie nie pozostawiając tłustej warstwy. Dzięki lekkiej konsystencji krem na twarzy rozprowadza się łatwo i szybko się wchłania. Idealnie nadaje się pod makijaż. Po użyciu skóra jest delikatna i aksamitna, miękka w dotyku. Cena około 12zł/ 5oml .
Wszystkie powyższe produkty stosuję także wieczorem, po wcześniejszym demakijażu oczu za pomocą dwufazowego płynu do demakijażu z firmy Ziaja, który jest fantastyczny. Idealny jest do makijażu wodoodpornego z którym produkt radzi sobie zdumiewająco. Nie potrzebne są żadne mocne, intensywne tarcia wacikiem z produktem po powiece dzięki czemu nie podrażniamy delikatnej skóry w okolicy oczu. Wystarczy potrząść produktem tak aby połączyć obie konsystencje płynu następnie nałożyć niewielką ilość wymieszanej substancji na wacik, delikatnie przyłożyć do powieki i kilkukrotnie delikatnie przetrzeć, a produkt z makijażu zostanie dokładnie wyczyszczony. Dodatkowo produkt zapobiega wysuszeniu oka. Cena to około 6 zł/ 120ml

Ponad to  zawsze wieczorem po przetarciu twarzy tonikiem stosuję serum ze Starej Mydlarni z witaminą C i olejkiem arganowym.



Za pomocą pepitki wydobywam z opakowania dosłownie dwie, trzy krople olejku, rozcieram je w dłoniach i ruchem wklepującym rozprowadzam preparat po twarzy. Serum ma na celu odżywić i nawilżyć cerę i przede wszystkim rozjaśnić przebarwienia na skórze. Stosuję go dopiero od 2 tygodni i na razie nie ma spektakularnych zmian, ale póki co daje rade;) Tak rozprowadzone serum zostawiam na twarzy przez co najmniej kilka minut. Następnie na to rozprowadzam mój krem.

Dodatkowo raz, dwa razy w tygodniu w zależności od czasu stosuję Peeling drobnoziarnisty Lirene z wyciągiem cytryny i lilii wodnej.  Na wilgotną skórę (wtedy peeling nie podrażnia nam skóry jak w przypadku nanoszeniu produktu na suchą skórę) nanoszę niewielką ilość peelingu, delikatnie wmasowuję przez kilka minut, a następnie spłukuję obficie ciepłą wodą. Później nakładam maseczkę lub  powyższy tonik, a na to grubszą warstwę kremu. Produkt oprócz swojej głównej właściwości, czyli oczyszczania naprawdę wspaniale wygładza skórę twarzy, a po zastosowaniu do niego tonika i kremu gładkość i aksamitność naprawdę utrzymuje się przez kilka dni.
Tak oto wygląda moja podstawowa, codzienna pielęgnacja twarzy.  Wszystkie powyższe produkty z firmy Lirene mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim osobom mającym cerę mieszaną i normalną. Kosmetyki są wysokiej jakości w przystępnej cenie,  a regularne ich stosowanie sprawia, że skóra twarzy jest zdrowa, promienna i odżywiona.  Z powyższych produktów niewątpliwie Płyn do demakijażu Ziaja zasługuje na wyróżnienie. Stosowałam wiele produktów do demakijażu, ale jeszcze żaden tak wspaniale, dokładnie i jednocześnie delikatnie moich oczu nie oczyszczał. Myślę, że jeszcze długo nic nie zastąpi tego produktu w mojej kosmetyczce. Szczerze polecam!

20 października 2013

Chronimy usta przed zimnem!

Okres zimowy nie jest łaskawy dla naszych warg, które pod wpływem zimnego powietrza pierzchną, pękają i stają się suche i szorstkie.  Dlatego w okresie jesienno-zimowym niezbędnikiem w naszej kosmetyczce powinny być pomadki ochronne. Tak więc i ja postanowiłam zadbać o piękny i zdrowy wygląd moich ust i zakupiłam kilka produktów, które mają mi w tym pomóc;)

Niezawodna  Ziaja
Nie mogło zabraknąć mojego ulubionego i sprawdzonego błyszczyka do ust z Ziaji o  smaku zielonego jabłka i agrestu z serii Blubel;) Doskonale nawilża i  zapobiega wysuszeniu oraz zmniejsza skłonność do pękania warg i zapobiega pierzchnięciu. Jest bardzo poręczny i praktyczny do szybkiego zaaplikowania bez lusterka;) Pachnie świeżutkim jabłuszkiem... ;)

Uwielbiam ze standardowej wersji oliwkowy balsam do ust. Jest idealny na już nieco zniszczone i podrażnione wargi. Fantastycznie je regeneruje i przynosi szybką ulgę. A ten zapach-rewelacja!

 


Pomadka AA MyLipcare

Następnym produktem ochronnym do ust jest pomadka z AA My Lipcare Almond. Po zaaplikowaniu pomadki nasze usta stają się odczuwalnie aksamitne i delikatne. Myślę, że przy regularnym stosowaniu ta pomadka może naprawdę skutecznie poprawić kondycję naszych ust. Przy tym ma bardzo subtelny i delikatny zapach. Na plus muszę jeszcze wspomnieć o ślicznym opakowaniu  pomadki, które mnie swoją prostotą i pastelowym kolorem zauroczyło.
245x245
Ceny obu prodyktów nie przekraczają 6 zł w większości drogerii.

Masełka Nivea
Powyższe produkty są godne uwagi, ale nie ukrywam, że tej jesieni szczególnie używam masełek do ust z Nivea, które są rewelacyjne. Bardzo szybko i skutecznie nawilżają nasze usta i pozostawiają je długo aksamitne. Masełka są bardzo wydajne i przy tym koszt prawie 10zł nie jest żadnym wydatkiem na tak wspaniały produkt. Dodatkowo wersje smakowe jak makadamia z wanilią, czy karmel, malina, czy tradycyjny zapach nivea zachęcają nas jeszcze bardziej do stosowania.
85253_P85264_P
85254_P85263_P

Nie można także zapomnieć, że i zwykła wazelina jest najprostszym, ale i nie mniej skutecznym sposobem na nawilżenie naszych ust w okresie zimowym.
Dbajmy o nasze usta ;)

13 października 2013

Recenzja szamponu i odżywki Timotei intensywna odbudowa

Szampon Timotei intensywna odbudowa dla włosów suchych i zniszczonych z olejkiem z awokado, olejkiem z orzeszków macadamia oraz z ekstraktem z pistacji:
Cena szamponu to ok. 10 zł/ 400ml

Cena odżywki to ok. 8zł/ 200ml

Co mówi producent, a co myślę Ja?

Wg producenta szampon ma odbudować i intensywnie odżywić włosy tak aby włosy były zdrowe i miękkie w dotyku.  Po stosowaniu szamponu regularnie muszę przyznać, że moje włosy wyglądały naprawdę na zdrowe, silne i przy tym bardzo delikatne, miękkie w dotyku, wręcz aksamitne;) Szampon jest idealny dla osób których włosy są zniszczone i o słabej kondycji, gdyż w krótkim czasie ten szampon je zregeneruje i odbuduje! Jeżeli chodzi o odżywkę z tej serii to i ona ma podobne właściwości plus ma pomóc przywrócić gładkość włosom co również działa. Dzięki temu zestawowi moje włosy stały się silniejsze, gdyż przestały rozdwajać mi się końcówki oraz są miękkie w dotyku po zastosowaniu produktu:)

Konsystencja?

Zarówno odżywka jak i szampon mają konsystencję standardowych szamponów. Kolor perłowo zielonkawy.

Zapach?

Zapach obu produktów jest naprawdę ładny i szczerze to on najbardziej ujął mnie w tym produkcie;) Pchnie bardzo świeżo, orzeźwiająco i intensywnie, ale jednocześnie delikatnie. Czuć wyraźnie awokado oraz pistacje.
Jak ogólnie oceniam produkty? 

Przedstawiony zestaw powyżej jest idealny dla osób, które szukają produktów do odświeżenia, przywrócenia blasku swoim włosom. Dla zniszczonych i przesuszonych włosów zwłaszcza poprzez stylizację prostownicami, lokówkami i innymi produktami to idealna kuracja odbudowująca, której efekty bardzo szybko widać.  Muszę jednak zwrócić uwagę na fakt, że ten szampon nie jest dla osób z tendencją do przetłuszczających włosów, gdyż ten produkt podobnie jak inne dla włosów suchych zbyt obciążą takie włosy i na pewno nie pomogą na problem przetłuszczania. Jednak dla włosów nie mających dużego problemu z przetłuszczaniem, a zniszczonych i zmęczonych jest to bardzo dobry sposób na zaradzenie problemowi zniszczonych włosów, a stosowanie szamponu z odżywką jeszcze bardziej wzmocni i utrwali ten proces. Nie wiem czy jest to szampon do stosowania przez dłuższy okres czas (kilka lat), gdyż po pewnym czasie nasze włosy będą zbyt przeciążone i przetłuszczające się jednak uważam, że może stanowić wspaniałą kurację kilku tygodniową dla naszych włosów, a gdy kondycja ich się znacząco poprawi można wrócić do innych szamponów, a od czasu do czasu powtórzyć kurację powyższym szamponem i odżywką- ja taki przynajmniej mam zamiar. Dodatkowym plusem jest fakt, że zarówno odżywka jak i szampon nie zawierają żadnych parabenów!
Naprawdę szczerze polecam ten produkt. Na pewno nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto;)

30 września 2012

Recenzja odżywka do włosów- MARION kuracja z olejkiem arganowym

Marion, 7 Efektów, Kuracja z olejkiem arganowym
Odżywka do włosów, a właściwie końcówek Marion kuracja z olejkiem arganowym bez spłukiwania.
Jej  celem jest intensywna pielęgnacja, wygładzenie włosów oraz ułatwienie stylizacji fryzury.
Cena to około 11 zł za 50 ml
Stosuję niewielką ilość po każdym umyciu włosów na końcówki.
Moja opinia:
Opis, a rzeczywistość: Według producenta olejek ma zapewnić włosom 7efektów

  1. Przywraca piękny połysk- faktycznie olejek sprawia, że po nałożeniu włosy wydają się bardziej błyszczące
  2. Regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza- olejek stosuje ciągle od dość radykalnego ścięcia moich włosów i póki co moje końcówki się nie rozdwajają i wyglądają na zdrowe i mocne;)
  3. Ułatwia rozczesywani i układanie- z pewnością włosy o wiele lepiej się rozczesuje dzięki oleistej konsystencji produktu i nie sprawiają problemów przy układaniu
  4. Wzmacnia i nawilża- na pewno moje końcówki wyglądają na mocne, niezniszczone i nie rozdwajają się, faktycznie nie wyglądają na wysuszone wręcz przeciwnie, mimo iż czasami je prostuje
  5. Nadaje miękkość i elastyczność- niewątpliwie włosy są delikatne i aksamitne w dotyku
  6. Chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych- nie bardzo jak mam to zbadać;)
  7. Zapobiega puszeniu się włosów- fakt po nałożeniu końcówki są ugładzone i nie puszą się
Z pewnością mogę polecić ten produkt każdemu! Jest wydajny oraz spełnia swoje najważniejsze funkcje: widocznie wzmacnia włosy, wygładza oraz nadaje miękkość. Jednak należy pamiętać że jest to produkt tylko do końcówek i nie można go stosować od nasady włosa, gdyż powoduje to wręcz natychmiastowe przetłuszczanie się włosów i należy o tym pamiętać. 
Konsystencja: oleista, ale zarazem bardzo lekka co sprawia, że wystarczy niewielka ilość produktu do rozprowadzenia po włosach i nie przeciąża włosów.
Zapach: bardzo przyjemny i delikatny, jednak na włosach nie czuć zapachu.
Ogólna opinia; powyższy produkt jest godny polecenia oraz wart swojej ceny. Z pewnością są tańsze odpowiedniki,  ale ten produkt jest naprawdę bardzo wydajny dzięki swojej formule. Widoczne są efekty jego stosowania. Poza tym jego opakowanie jest poręczne i niewielki więc nie stanowi problemu w podróży czy nawet w torebce. Ma bardzo funkcjonalną pompkę dzięki której możemy nabrać produktu tyle ile potrzebujemy i poprzez to nie marnujemy go;) Co jest istotne ta odżywka jest do każdego rodzaju włosów, a w szczególności  do włosów suchych i zniszczonych. Istotny jest także fakt, że produkt został sporządzone dzięki olejkowi arganowemu pochodzącemu  z ekologicznych upraw, potwierdzonych certyfikatem Ecocert;)
Porada: nie należy zgodnie z zaleceniem na opakowaniu stosować produkt od nasady włosów. Należy niewielką ilość 1-2 krople produktu w zależności od długości włosów rozprowadzić tylko i wyłącznie po końcówkach w innym wypadku włosy się błyskawicznie przetłuszczą i będą wyglądały na ciężkie i oklapnięte.
Polecam szczerze ten produkt;)


24 września 2012

Recenzja: cukrowy peeling do ciała- BIELENDA Pomarańczowa skórka



Cena peelingu to ok. 11zł za 200g
Cukrowy peeling firmy Bielenda kupiłam w jednej ze zwykłych drogerii (tzn nie była to żadna sieciówka) i używam go średnio co 2, 3 dni głównie na uda.

Moja opinia:
Opis, a rzeczywistość: Zgodnie z opisem peeling ma działanie antycellulitowe i ujędrniające czego przy regularnym i intensywnym stosowaniu jemu jak i większości peelingom nie można odmówić. Drobinki cukru ścierają martwy naskórek, a tuż po użyciu skóra jest widocznie jędrna i aksamitna. Co do aspektu wyszczuplania, nie widziałam żadnych rezultatów, ale i nie wierzę i nie oczekuję aby w tym temacie się coś zmieniło dzięki temu peelingowi;)
Konsystencja: kremowa z widocznymi kryształkami cukru, jednak przy stosowaniu na skórze mam wrażenie, że cukier będący jedyną tak naprawdę substancją "ścierną" bardzo szybko się rozpuszcza co powoduje duże zużycie produktu, gdy chcemy dobrego działania. Moim zdaniem przy stosowaniu produktu regularnie co dwa dni na całe ciało, chcąc stosować go jako peeling może on starczyć góra na dwa tygodnie.
Zapach: słodkie pomarańcze, ładny, ale dość intensywny.
Ogólna opinia: Peeling przy intensywnym stosowaniu spełnia swoje zadanie, jednak wydaje mi się że typ tego peelingu tzn jego cukrowy skład powoduje, że takie peelingi są niewydajne. Jeżeli ktoś chce rozpocząć swoją przygodę z peelingami do ciała to jest to dobry wybór za niską cenę, ale także myślę że może być to też miła i słodka odmiana od innych tego typu produktów. Na pewno nie jest to produkt, który bym regularnie kupowała chcąc stosować dobry peeling. Według mnie lepsze do stosowania regularnego i  bardziej wydajne są peelingi, gdy drobinki ścierające się nie rozpuszczają np. peeling z ziarenkami wanilii. Ale w przyszłości chętnie go zakupię, chcąc zrobić sobie przerwę od innych peelingów, bo cena jest naprawdę kusząca:)






Powyższa opinia jest tylko i wyłącznie moim zdaniem i opiera się o moje indywidualne odczucia i spostrzeżenia dotyczące danego produktu. Jeśli uważasz inaczej daj znać w komentarzach, a ja chętnie się z nimi zapoznam;)

22 września 2012

Pieczone ziemniaczki w folii





Najpyszniejsze są młode ziemniaczki, ale "zwykłe" ziemniaczki też są bardzo smaczne i możemy je przyrządzać w piekarniku przez cały rok.
Ziemniaczki zarówno młode, jak i stare zostawiamy w skórce, jedynie musimy porządnie je umyć i opłukać pod bieżącą wodą. Następnie w przygotowanej folii aluminiowej umieszczamy pojedynczo  umyte ziemniaczki (tzn. każdy ziemniak we własnej sakiewce z folii). Ziemniaka przecinamy na pół tak aby go nie do końca przepołowić. I przyprawiamy naszego ziemniaczka odpowiednimi przyprawami, albo typowo do ziemniaków, albo nawet do kurczaka, albo własną kompozycją ziół według uznania. Nie trzeba na tym etapie solić, gdyż niektóre przyprawy same w sobie są słone, a po za tym  najbezpieczniej będzie je dosolić, gdy będą już gotowe i gdy będziemy mogli je spróbować. Do środka dodajemy także kawałeczek masła, tak aby ziemniaczki nie były suche. Doprawione ziemniaczki zawijamy w folii.
Następnie do rozgrzanego piekarnika do ok. 180 st wkładamy przygotowane sakiewki na brytfance i tak pieczemy ok 60 minut. W celu sprawdzenia czy ziemniaczki są gotowe można rozpakować jedną sakiewkę i sprawdzić twardość ziemniaka.

Tak przyrządzone ziemniaczki najlepiej smakują z pieczonym kurczakiem.


















21 września 2012

Łosoś z pieczonymi ziemniaczkami




Składniki:
 (nie podaję ilości poszczególnych składników tak aby każdy mógł to zrobić według własnego uznania wykorzystując moje wskazówki)

  • filet z łososia (dowolna ilość)
  • ziemniaki
  • marchewki
  • cebule
  • por
  • pieczarki
  • czosnek
  • cytryna
  • sól 
  • pieprz
  • koperek
  • oliwa

Łososia płuczemy i osuszamy. Następnie marynujemy łososia posypując solą, pieprzem, kropimy obficie sokiem z cytryny i  nacieramy posiekanym czosnkiem. Można także delikatnie skropić oliwą. Tak zamarynowanego łososia przykrywamy folią i odstawiamy do lodówki na godzinę, można na dłużej. 

Na rozgrzaną oliwę na patelni podsmażamy pokrojoną w piórka cebulę oraz por. Po zeszkleniu cebuli dodajemy marchewkę startą na tarce o dużych oczkach, pokrojone pieczarki.  Dodać można także: paprykę, cukinię. Dowolnie można dodać inne składniki, wszystko w zależności od upodobań i smaku. Wszystko podsmażamy chwilę, aż do momentu zmiękczenia wszystkich twardych składników.

Na odpowiednią blachę (może też być naczynie żaroodporne) wykładamy folię aluminiową tak by potem można było zrobić z niej sakiewkę. Na folię układamy warstwę podsmażanych warzyw na co kładziemy wcześniej zamarynowanego łososia. Łososia pokrywamy koperkiem (może być posiekany lub w całych gałązkach). Zawijamy wszystko od góry w foli aluminiowej. Tak przygotowaną paczkę wkładamy do rozgrzanego do ok. 200 st piekarnika. Pieczemy około 30 minut. Pod koniec można odchylić folię tak, aby z góry ryba się przyrumieniła.

Ziemniaki obieramy i kroimy w kostki lub grubsze plastry. W garnku zagotowujemy wodę, którą solimy. Można do wody dodać przyprawę do ziemniaków lub inne przyprawy aromatyczne np. do kurczaka lub inne wg upodobania. Następnie do wrzącej wody dodajemy pokrojone ziemniaki i gotujemy ok. 3 min, a następnie zdejmujemy z kuchenki i pod przykrywką trzymamy ziemniaki w gorącej wodzie ok. 5 minut. Następnie tak sparzone ziemniaczki można albo włożyć do piekarnika (lub szybciej usmażyć jak frytki na oleju), aż do momentu gdy zmiękną, a skórka się zarumieni.











Wszystkim życzę udanego i smacznego dania!